Kiedys, bardzo dawno temu, w jednej z moich pierwszych prac, nudzilam sie zawziecie. Robilam wszystko bardzo dokladnie i powoli, zeby sobie wypelnic czas. Bez skrupulow uzywalam gadu-gadu na sluzbowym kompie. A potem to nawet mulka. Czasem z kolezanka filmy ogladalysmy, wciskajac pauze, jak dzwonil telefon.
Wbrew pozorom, to wcale nie byla fajna praca, bo i tak wracalam zmeczona i jeszcze sie uwstecznialam.
Ale nie o tym chcialam.
W tej wybitnie nudnej pracy z tych zawzietych nudow przeczytalam caluskiego Wiedzmina w formie e-bookow.
Obecnie w pracy jestem raczej zajeta, ale czasem tylko udaje. Zeby mi przypadkiem nie dorzucili wiecej. Czytanie e-bookow (podobnie jak pisanie bloga) swietnie sie sprawdza (szczegolnie odkad siedze przodem do drzwi i nikt nie widzi mojego monitora). Czasem wiec czytam sobie online gazety, a czasem ksiazki. Przeczytalam chyba cztery ksiazki Kinga wiosna, kiedy siedzialam w pokoju z okropna kolezanka i udawalam, ze jestem zajeta, zeby mi nie zawracala d***.
No i fajnie, kazda wolna chwile nalezy wykorzystac na czytanie pozytecznych pozycji. Sek w tym, ze ja nie lubie czytac na komputerze. W pracy, oczywiscie, nie da sie inaczej - poza przerwa na lunch, kiedy moge po prostu wyjsc i usiasc gdzies z ksiazka. Ale jak zaczytam sie czyms w pracy, to potem w autobusie juz nie da rady (nie mam laptopa, a nawet gdybym miala, to w autobusie niewygodnie), w domu tez wole sie rozsiasc, czy wyciagnac z ksiazka, a nie sleczec przed monitorem.
A tymczasem Joan (
Kraina Deszczowcow) rozpetala wlasnie e-bookowe szalenstwo! Odkurzylam cyfrowa biblioteczke, powymienialam sie i okazuje sie, ze do czytania mam ho ho i jeszcze troche :)
Czy e-booki sie da czytac jakos inaczej niz na kompie? Na iPodzie, na przyklad? Bo ja jutro lece do Polski i nie bede miec podrecznego kompa, zeby te Hanne Krall dokonczyc...