Lakoma bardzo lubi jesc deserki, ale wcale nie lubi ich przygotowywac. Bo to zwykle jest straszna babranina i jeszcze trzeba finezyjnie udekorowac/podac.
Czasem jednak Lakoma nachodzi chec na jakis naprawde wypasiony deser i Lakoma przygotowuje go tylko po to, zeby sprawdzic, czy umie.
Tak bylo z creme brulee. Kiedy bylismy w Turcji na wakacjach, w hotelu podawali cos na ksztalt creme, tylko bardziej budyniowe. I postanowilam sobie, ze jak wroce to zrobie prawdziwy. Joan uczynnie zapodala na swoim blogu
przepis. Pogrzebalam jeszcze w sieci i wybralam taki, ktory wymagal najmniej zachodu -
Pascala Brodnickiego. Poniewaz nie potrzeba mi bylo tak duzo, zrobilam z polowy porcji.
Skladniki:
5 zoltek
500 ml smietany kremowki (whipping cream)
pol laski wanilii
45 g cukru (dodalam polowe tego co u Pascala i bylo za slodkie, wiec mysle, ze tyle starczy)
lyzka miodu
brazowy cukier do posypania
Zoltka wymieszaj z cukrem i miodem na kogel mogel. Do masy powoli dolewaj smietanke i caly czas ubijaj (mikserem). Rozetnij laske wanilii i wyskrob nasionka. Wrzuc do masy razem z laska. Wstaw na godzine do lodowki. Po godzinie wyjmij laske, mase rozlej do miseczek. Postaw na blaszce, do ktorej wlej wode do 3/4 wysokosci miseczek. Wstaw do piekarnika rozgrzanego do 160 stopni i piecz przez 25 minut. Gotowy creme brulee po wstrzasnieciu faluje jak galaretka.
Creme wystudz, a nastepnie posyp (szczodrze) brazowym cukrem. Wstaw do piekarnik z opcja grill i zapiecz az do skarmelizowania cukru. Pycha!
Gotowy creme brulee wyglada tak:
(prosze udawac, ze nie widzicie pozolkklej serwetki)
A z bliska tak:
(Mozna bylo jeszcze troche dopiec, ale juz sie przypiekal po brzegach)
Creme brulee byl w sobote, a na niedziele pozostalo mi wymyslic, co zrobic z 5 bialkami. Proscizna. Z 5 bialek robimy Pavlova.
Skladniki:
5 bialek
szczypta soli
200 g cukru pudru
lyzka maki kukurydzianej
lyzka octu (winnego) (nie mialam, dalam ryzowy)
300 ml smietany kremowki
cukier do smietany wedle uznania
owoce do dekoracji
Bialka ubij z sola na sztywna piane. Powoli dodawaj cukier i miksuj, az piana bedzie lsniaca. Dodaj make kukurydziana i ocet i dobrze wymieszaj. Wlej do blaszki wylozonej papierem do pieczenia. Chwile zapiecz w 140 stopniach, a potem piecz w 110 stopniach przez dwie godziny. Zostaw w piekarniku do wystygniecia!
Smietane ubij z cukrem (dodalam tez troche waniliowego). Wyloz na bezowy blat, udekoruj owocami (w moim przypadku maliny, posypalam tez starta gorzka czekolada).
Beza w Pavlovej jest z zewnatrz chrupiaca, a w srodku mokra i ciagnaca.
Gotowa Pavlova wyglada tak:

A z bliska tak:

Deser wymyslil w latach dwudziestych XX wieku nowozelandzki szef kuchni na czesc Anny Pawlowej, primaballeriny wowczas bedacej w tournee po Nowej Zelandii.
Anna Pawlowa w swej najslynniejszej roli, umierajacego labedzia z Karnawalu Zwierzat Camille'a Saint-Saensa:

Mam podejrzenie, ze Anna Pawlowa i tak deseru nie zjadla. Moze jest i lekki, ale kalorii ma co niemiara, a wiadomo, ze baletnice kalorie licza jak nikt!
Nieliczacym kalorii - smacznego!