Salon Piszących w Szkocji

wtorek, 16 grudnia 2008

Swiateczne menu

Jakem Lakoma wzielam sie bardzo powaznie za opracowanie swiatecznego menu. Bo w tym roku zostajemy z Buhajem w Edynburgu, moj tata do nas przyjezdza i bedziemy sobie urzedowac we trojke.

No to Wigilia. Na Wigilie zupa grzybowa na suszonych prawdziwkach z Polski. Z lazankami (chyba pojde na calosc i zrobie - w koncu proste jak parasol). Buhaj karpia nie lubi, ponoc zreszta karpie dostepne w polskich sklepach sa muliste, wiec zamiast karpia usmazymy szkockiego lososia. I jeszcze jakas inna rybe zrobimy po grecku. Moze ulepie pierogi, tak na zas, na kolejne swiateczne dni. Na deser kruche ciasteczka (nie chce mi sie bawic w pierniczki) w swiatecznych ksztaltach. Kutia (jestem dumna i blada, bo udalo mi sie kupic pszenice i niebieski mak). Keks (mial byc makowiec, ale skoro bedzie kutia...). Brakuje mi kompotu z suszu i sprobuje jeszcze pobuszowac za suszonymi owocami. W ostatecznosci zrobie wywar ze sliwek :)

W pierszy dzien swiat bedzie krolik w smietanie. Krolik kupiony na Farmer's Markecie juz od dawna czekal na moje natchnienie w zamrazarce. No to siup go w swieta z kluskami slaskimi i jakims porzadnym zestawem surowek. Rozwazam ugotowanie gara bigosu, ale nie wiem, doprawdy, czy to wszystko ma sens, bo na pewno bedziemy konczyc to, co z Wigilii zostanie. A w najgorszym wypadku pojdziemy do nowoodkrytej polskiej restauracyjki, w ktorej podaja rewelacyjne ruskie.

Poza tym, ostatecznie, Swieta to nie tylko siedzenie przy stole i opychanie sie. Plan jest taki, ze pojdziemy spalac te swiateczne kalorie w Pentlandach. Jesli w okolicach jest szansa zobaczenia sniegu, to Pentlandy najpewniejsze. Oczywiscie moze sie okazac, ze bedzie lalo.
Odpukac w niemalowane. Trzy razy.

3 komentarze:

piotrek pisze...

W Wigilii chodzi przeciez o to, zeby sie najesc :):):)

A kompot na samych sliwkach moze byc grozny :)

Kasia pisze...

Najesc, ale nie napchac ;) Taa, po tych sliwkach zdecydowanie nie w Pentlandy. Bo tam nie ma za bardzo gdzie w krzaki pojsc :)

piotrek pisze...

Ale, kiedy widzisz tyle pysznosci na stole, musisz sie napchac :)

A w karfurze ostatnio widziałem ogromna gore suszu na kompot :) I tak pieknie pachnialo :)