Salon Piszących w Szkocji

sobota, 14 lutego 2009

Walę tynki

Buhaj przyniósł mi wczoraj bukiet białych róż, a potem kazał mi pozować do zdjęcia, tak jakby to był bukiet ślubny. Byłam ubrana w dres i kapcie, jak przystało na pannę młodą.

Walentynki z deka mnie irytują swoją marketingową nachalnością, ale tak naprawdę głównie faktem, że preferują pary. Jak ktoś nie ma pary, to się może co najwyżej pocałować w nos. Wczoraj w pracy Naomi nam wszystkim życzyła wesołych Walentynek, chociaż wiadomo, że nie wszyscy mają pary. Zdecydowanie jestem za tym, żeby składać walentynkowe życzenia wszystkim, którzy są dla nas ważni. Wliczając dalszą i bliższą rodzinę, przyjaciół, zwierzęta domowe oraz znajomych blogerów :)

Co nie znaczy, że nie jestem zadowolona z bukietu (Buhaj daje mi też kwiaty bez okazji i jest jeszcze fajniej) oraz z ciasteczka, które właśnie mi kupił we francuskiej piekarni:

Wszystkiego najlepszego z okazji Walentynek, drodzy czytelnicy i blogerzy!

4 komentarze:

Anonimowy pisze...

Oj, nieladnie tak kopiowac cudze tytuly, nieladnie :-)))

http://blogbiszopa.blog.onet.pl/2,ID293195850,index.html

A poza tym - wszystkiego najlepszego z okazji Walentynek!

Biszop

biskupinka pisze...

Nie będę gorsza od męża! Wszystkiego dobrego z okazji Walentynek! Też uważam, że w tym dniu należy składać życzenia wszystkim ważnym i lubianym przez nas osobom. A co!

Anonimowy pisze...

Wiesz co... Jestem sama, ale walentynki mnie nie drażnia. Ani mnie one ziębią, ani grzeją. Może ja jakaś inna jestem?

Kasia pisze...

Biszop - czysty przypadek ;)

Dzieki za zyczenia Biszopy :)

Annette - w Polsce nachalnosc marketingowa nie dorasta do piet tutejszej. A przynajmniej nie dorastala kiedy ostatnio obchodzilam Walentynki ;)